Monthly Archives Czerwiec 2015

Klimat

Utrwalony i typowy na danym terenie stan zjawisk atmosferycznych nazywamy klimatem, zaś ich stan zmienny, chwilowy, pogodą. Określonym klimatom odpowiadają więc określone typy pogód. Różne istniejące definicje i klasyfikacje klimatów przez długi czas nie spełniały warunków precyzji i nie wyczerpywały zakresu podziału, aż ostatecznie przyjęto zasadę operowania pojęciem „typów klimatyczno-krajobrazowych”, jako że z czasem każdy klimat utrwala się w krajobrazie danego obszaru (jego rzeźbie, szacie roślinnej itp.). Od rodzaju klimatu zależy bowiem bezpośrednio rozmieszczenie gatunków roślin i zwierząt na kuli ziemskiej – i to zarówno lądowych, jak i wodnych. Wszelkie zmiany klimatu w skali globalnej (a takie zachodziły nieraz w historii Ziemi) pociągały za sobą wielkie katastrofy ekologiczne, przyczyniające się do wymierania całych gatunków oraz do zmian zasięgu występowania innych. Stwarzały też szanse rozwoju gatunkom nie odgrywającym przedtem ważniejszej roli w ewolucji. Na przykład konieczne procesy adaptacji organizmów do trudnych przyrodniczo warunków wyostrzały sytuacje ewolucyjnej „walki o byt” – w sensie konkurencji gatunków. W skrajnie niedogodnych warunkach klimatycznych powstały więc gatunki roślin i zwierząt o niezwykłych zdolnościach przystosowawczych. Dzisiaj gatunki te są przedmiotem wnikliwych badań, ważnych dla naszej wiedzy o życiu i dla zabiegów uprawowo-hodowlanych. Klimat jest więc jednym z czynników wpływających na ewolucję życia w przeszłości i teraz, ponieważ ewolucja trwa nadal.

Zagrożenia naturalne i pochodne cz. III

Zamiast z nienawiści i strachu tworzyć przeciw sobie coraz to nowe bronie, powinniśmy raczej starać się przygotować także na ewentualności takich właśnie zagrożeń. Skoro bowiem w geologicznej przeszłości Ziemi zdarzały się np. „przeskoki” biegunów magnetycznych wraz z okresowym zanikiem magnetosfery, nic nie upoważnia nas do nadziei, że zjawisko takie nie może się zdarzyć w każdej chwili i przynieść nieprzewidywane, najpewniej szkodliwe skutki, znane choćby częściowo w odniesieniu np. do cyklu 11-letniej aktywności Słońca.

Sprzężenie ludzkości w zdrowy, prawidłowo funkcjonujący homeostat

Im wyższy w hierarchii hominizacji (uczłowieczania się) szczebel zajmujemy, im bardziej dostrzegamy, że w naszej mocy leży zabezpieczanie dobrostanu społecznego, im wyższy krąg społeczności ogarniamy, tym wyższe możemy pokonać szczeble hominizacji. A im skuteczniejszy i peł- niejszy jest nasz wkład w dobrostan ludzkości, tym lepiej będzie żyć nam samym.

Budulec ludzkiego ciała

Cokolwiek by nie sądzić o biblijnej metaforze ulepienia człowieka z gliny przez Boga-Ojca, zawiera ona w sobie całą prawdę w odniesieniu do budulca ludzkiego ciała. Także inne, biblijne sformułowanie: „Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz”, jest przyrodniczo rzecz biorąc prawdziwe.

Rozmnażanie płciowe

Powiedzmy tylko, że procesy te są podstawą i warunkiem życia. Niewątpliwym i cudownym „wynalazkiem” ewolucji stało się rozmnażanie płciowe, wyraz „wariacyjnej fantazji natury”, wynalazek przełomowy, dzięki któremu możliwości rozwoju życia niesłychanie się spotęgowały, a to za przyczyną wykładniczego wzrostu liczby możliwych wariantów cech osobniczych, ich wzajemnych relacji, ich przenoszenia i kombinowania w kierunkach najbardziej ewolucyjnie pożądanych, nakierowanych nie tylko na przetrwanie, ale także na rozwój. Oczywiście działały tu, zaprzęgnięte do potrzeb ewolucji, martwe prawa wielkich liczb: one wszakże ostatecznie zadecydowały o niesłychanej różnorodności życia na Ziemi, tej różnorodności, która konieczna była, aby stworzyć biosferę jako gigantyczną „biocenozę”, w której wszystkie gatunki roślin i zwierząt są sobie wzajemnie potrzebne, wzajemnie podtrzymują i warunkują swe życie.

Etapy rozwoju człowieka

Na koniec przedstawmy – w aspekcie hematologicznym, jako że istotnym dalej punktem węzłowym naszych rozważań będzie cywilizacyjna „choroba modelowa”, czyli białaczka – okresy historii rozwoju ludzkości znamienne określonymi „zespołami hematologicznymi”. Według Jean Bernarda („Hematologia geograficzna”) wyróżnić możemy w tym względzie trzy okresy:

Profilaktyka i pedagogika

Kresiąc przeto wizję medycyny i ?urowia w wieku XXI, nie można przejść obojętnie obok klasycznych już publikacji odbrązowiających działania medyczne. Coraz więcej ludzi światłych dostrzega bowiem, że coś złego dzieje się w medycynie, skoro mimo postępów nauki i medycyny jednostkowej, stale przybywa chorób społecznych. Wypowiadał się na ten temat w 1975 r. także dr H. Mahler, dyrektor WHO {Światowej Organizacji Zdrowia). Najwięcej wrzawy wywołała książka lvana lllicha z 1976 r. pt. „Medical Nemesis”. Zauważmy tu, że jeden z bohaterów opowieści Tołstoja („Śmierć Iwana lljicza”) również nazywał się Iwan lljicz, a w jednym z dialogów zawarty jest bardzo krytyczny pogląd na medycynę, która nie zajmuje się chorym, ale raczej chorobą, której sedna nie potrafi dojść, patrząc wyłącznie przez

Technosfera

Technosfera aktualnie istnieje jako sfera w dużym stopniu wyalienowana i oderwana od swych źródeł, jakimi są sfery omówione wyżej. Technosfera jako zespół przeszłych, aktualnych i potencjalnie możliwych w przyszłości naukowo-technicznych wytworów ludzkości – w ich funkcjach przemysłowych, komunikacyjnych, architektonicznych, planistycznych, informacyjnych, kulturowych i innych (gdyż sfera ta niemal całkowicie przenika całokształt naszego życia) – oczywiście pozostaje w związkach z tymi poprzednimi. Ale świadomość tych związków uległa wyraźnemu zawężeniu i nie prowadzi do właściwych wniosków w sferze decyzji i preferencji harmonijnego rozwoju społecznego. Na kanwie technosfery wyrosło bowiem, jako szkodliwy produkt uboczny, myślenie technokratyczne. Wyrósł zespół ludzkich postaw i poglądów, które nazywamy technokratycznymi.

Myślenie człowieka

Niełatwo jest zrozumieć ludziom pozbawionym wyobraźni, że przykazanie miłości bliźniego, wytyczające postawy wierzącej części ludzkości po to, by umiała odnaleźć zdrowie i szczęście wśród ludzi, jest w ostatecznym efekcie identyczne z wynikami nauk społecznych i etycznych, które uzasadniają celowość rozwijania dobrych stosunków między ludźmi.

Metodologia systemowa

Głęboki sens metodologii systemowej dostrzegł swą intuicją Antoine de Saint-Exupéry. W swym „Pilocie wojennym” wyraża on myśli, które są tej metodologii zapowiedzią, a nade wszystko – genialną literacką ilustracją:

Zapobieganie wyginięciu ludzkości

Brzmi to może jak utopia, lecz ongiś utopijną była także wizja podróży na Księżyc i spacerów po nim. Ba, jeszcze w 1956 r. publikacje na łamach „Problemów” uzasadniały, że przed rokiem 1985 wystrzelenie sputnika jest całkowicie nierealne, a pierwszego satelitę, jak wiadomo, wystrzelono już w roku 1958… Utopie bywają realizowane wcześniej czy później. Nam zaś idzie o to, aby zrealizowane zostały utopie służące zdrowiu ludzi i to możliwie najszybciej, jeszcze za życia naszego pokolenia.

System filozofii ekologizmu

Inna zasada dialektyki mówi o przechodzeniu ilości w jakość. Ogromny, niemożliwy już do objęcia umysłem jednostki, zasób wiedzy i doświadczeń dyscyplin szczegółowych, choć z jednej strony poraża towarzyszącą mu eksplozją informacji, to jednak z drugiej strony prowadzi do formułowania nowych, obiektywnie istniejących jakości w sferach nauk, badań i dokonań podstawowych. Aby te jakości mogły być dostępne dalszym operacjom intelektualnym, muszą być formułowane i umiejscawiane wedle swoistego języka (niekiedy par excellence filozoficznego) i wedle określonej, porządkującej metametodologii, jako wyrazu i narzędzia nowoczesnej filozofii przyrody. Przez „przyrodę” bowiem – na takim szczeblu ogólności – należy rozumieć wszystko, co jest przedmiotem poznania, ale zarazem – jego podmiotem, czyli także człowieka psychosomatycznego i społeczno-kulturowego w kontekście cywilizacji.

Profilaktyka i pedagogika – ciąg dalszy

Wówczas dopiero zaistnieje realna możliwość globalnych działań na rzecz łagodzenia trudności ludzkiego losu, które są nie tylko wynikiem gry nieświadomych sił przyrody, lecz także działań ludzi o zbyt malej wyobraźni, zbyt małej wiedzy i nieczułym – w niedowładzie – sumieniu ekologicznym.