Daily Archives 11 lipca 2015

Organizmy chorobotwórcze

Niewątpliwie już w tych czasach istniały i „działały” organizmy chorobotwórcze. W odniesieniu do ludzi możemy założyć prawie z całą pewnością, że ogromne rozproszenie niewielkich grup ludzkich na wielkich przestrzeniach stwarzało pod względem epidemiologicznym i zachorowalności w ogóle sytuację jakościowo diametralnie inną niż współczesna. „Ewolucyjnie mądry pasożyt” – jak powiedział kiedyś Stanisław Lem – „oszczędza swego żywiciela”. To słuszne stwierdzenie możemy bez ryzyka błędu przenieść na wszelkie inne organizmy chorobotwórcze. A wynika to z logicznego wniosku: jeżeli ilość pokarmu jest nikła (tym „pokarmem” może być tylko samo „środowisko życia”, czyli cudzy organizm), organizm chorobo- twórczy czy pasożyt „ewolucyjnie wie”, mając to wkodowane genetycznie, że musi organizm żywiciela oszczędzać, aby jak najdłużej z niego korzystać, jeśli jego śmierć staje się zarazem kresem możliwości egzystencji organizmu chorobotwórczego. Jedynie człowiek – ten „pasożyt ewolucyjnie niedoświadczony” – niszczy biosferę tak, że „podcina gałąź, na której siedzi”.

Hydrosfera

Hydrosferą nazywamy zasoby wodne naszej planety, a więc morza i oceany, akweny i cieki lądowe oraz lądowe wody wgłębne (podziemne). To określenie hydrosfery jest o tyle umowne, że w całkowity zasób wodny należałoby jeszcze wliczyć wodę lodowców (lodowce i lądolody pokrywają aż 11% powierzchni Ziemi), atmosfery i wodę „uwięzioną” w żywych organizmach biosfery. Ogółem wody zajmują aż 75% powierzchni globu, w tym morza i oceany 71%. W tym całkowitym zasobie nikły, bo wynoszący zaledwie 3,5%, udział ma woda słodka, przy czym aż 69% tej wody z różnych względów nie jest wykorzystywanych przez człowieka, W istocie można by więc nazwać naszą planetę bardziej „wszechoceanem” niż „ziemią”.