Monthly Archives Wrzesień 2015

Prawa zwierząt

Art, 1. Wszystkie zwierzęta rodzą się równe wobec życia i mają te same prawa do istnienia.

Art. 2a. Każde zwierzę ma prawo do poszanowania, b. Człowiek, jako gatunek zwierzęcy, nie może rościć sobie prawa do tępienia innych zwierząt ani do ich niehumanitarnego wyzyskiwania. Ma natomiast obowiązek wykorzystania całej swej wiedzy dla dobra zwierząt, c. Każde zwierzę ma prawo oczekiwać od człowieka poszanowania, opieki i ochrony.

Rozmowa lekarza i poety cz. II

Poeta: Jest Pan Profesor gorącym zwolennikiem i propagatorem systemowego widzenia świata i systemowej metodologii. Często dyskutowaliśmy na te tematy. Przemyślenia przywiodły mnie do przekonania, że przecież światopogląd każdego twórcy sztuki musi być w istocie również systemowy! Może działa tu prawo projekcji i identyfikacji – „nasiąknąłem” już ideami Pana Profesora – lecz aktualnie nie wyobrażam sobie twórcy, zwłaszcza literatury, który by nie dysponował jakimś „osobistym”, jednak systemowym właśnie, widzeniem człowieka i świata, widzeniem „scalającym” i jednoczącym, widzeniem, w którym człowiek jest cząstką wszechświata i środowiska oraz zbioru innych ludzi, powiązaną z nimi miliardami nici-relacji na skalach przestrzeni, czasu i wartości krążących w sferze informacji.

Brak usystematyzowanej wiedzy o świecie

Znajdujemy się współcześnie w sytuacji braku usystematyzowanej wiedzy o świecie, płynącej z łączności nauki i samopoznania, a przecież system taki posiadali nasi przodkowie, jak również wypracowany przez siebie cały system nakazów etycznych. Toteż dła uratowania ludzkości przed zagładą – oprócz wielu innych dziedzin działań – konieczne jest wypracowanie syntezy zintegrowanego światopoglądu.

Ewolucja genowa

Uświadomienie sobie przez człowieka swych skromnych początków ewolucyjnych jako organizmu i spadku tysięcy pokoleń zwierzęcych przodków, jaki w sobie nosi, spełnia rolę bardzo istotną, bo zwraca uwagę na czynniki nie dostrzegane w cywilizacyjnym pędzie, a które są ważne – bez przesady – dla przyszłości naszego gatunku w ogóle, niezależnie od tego, na ile są „niepopularne” dla naszych wyobrażeń o sobie, budzą oburzenie czy nawet odrazę.

Pojęcie zdrowia

Przez pojęcie „zdrowie” rozumiemy nie tylko subiektywny stan poczucia sprawności fizycznej, psychicznej i społecznej, ale także zdolność sterowania samym sobą bez zakłóceń analogicznych mechanizmów u innych ludzi, w ramach praw homeostazy. A to jest zbliżone do pojęcia, jakim uczniowie Sokratesa określali radość życia i współudział w radości innych, czyli szczęście. Przez „zdrowie” w rozumieniu psychicznym, fizycznym i społecznym należy więc rozumieć taki stan biologiczny jednostki, w którym człowiek afirmuje siebie i świat, realizując dobro, a więc społecznie i jednostkowo korzystne (w sprzężeniu) cele, z tym zastrzeżeniem, że mieszczą się one w ramach zakreślonych ambicjami i obiektywnymi możliwościami. Składową częścią stanu zdrowia musi więc być także poczucie sprawności etycznej, rozumiane jako brak wewnętrznego konfliktu między myślami, słowami i czynami a systemem wartości uznawanym za „modelowe” dobro: zauważmy, że np. w religii stan takiego konfliktu uważany jest za stan grzechu sprzyjający chorobie. Dodać musimy, że dla pełnego wyczerpania desygnatów pojęcia „zdrowia” uwzględnić trzeba także „sprawność estetyczną”, to znaczy określony osobniczo stan wrażliwości na wartości estetyczne: empiria kliniczna dowodzi bowiem, że piękno, wartości estetyczne z kręgu sztuki mają wyraźny wpływ terapeutyczny dla zdrowia rozumianego jak wyżej, czyli wolno założyć, że stanowią w jakiejś mierze składowe czynniki pełnego zdrowia. Tak czy inaczej widzimy więc na płaszczyźnie filozoficznej silny związek pojęcia „zdrowia” z pojęciem „etyki”.

Prawa rządzące materią żywą

Jako ludzie zdajemy sobie jednak sprawę z ograniczoności naszego poznania: wiemy o tym już „naukowo”, a nie tylko intuicyjnie. Z przemyśleń Waltera Heisenberga, twórcy zasady nieoznaczoności w fizyce, wynika także, że nasze poznanie jest ograniczone, albowiem już sam charakter narzędzia poznawczego, samo narzędzie nawet, modyfikuje i zmienia w trakcie badania badaną rzeczywistość. Okazuje się, że ma to zastosowanie w każdej dziedzinie poznania. Jednakże proces poznawczy ma charakter nieskończony, dlatego – mimo ograniczoności – idąc tropem „wszech- związku zjawisk”, mamy ogromne szanse, mimo że te związki z natury rzeczy poznajemy ułomnie, w sposób ograniczony. Oto odkrycia naukowe nawet w jądrach dalekich mgławic czy galaktyk mogą się – niespodziewanie – okazać użyteczne bezpośrednio: nie tylko dla rozwoju samej nauki i wiedzy o świecie, np. astrofizyki, lecz także dla naszej kultury, a nawet medycyny – przez głębsze zrozumienie praw życia. Właśnie – życia.

Stosunek człowieka do innych żywych stworzeń

Równocześnie budulcowe I energetyczne substancje wszystkich organizmów są w Istocie te same, pochodzą bowiem z tego samego środowiska. Rozpatrzmy inny przykład: tzw. pierścień chlorofilowy, czyli zielony barwnik roślin, dzięki któremu istnieje fotosynteza, zbudowany jest bardzo podobnie do czerwonego barwnika krwi zawartego w hemoglobinie, dzięki czemu krew zdolna jest przenosić tłen. Chlorofil różni się od hemu w zasadzie tym, że tam, gdzie w chlorofilu wbudowany jest magnez – w hemie wbudowane jest żelazo. Wszystkim żywym istotom oddychającym tlenem wspólny jest identyczny enzym, tzw. enzym oddechowy, czyli cytochrom „c”.

Środki ochrony roślin

Niewłaściwe nawożenie oraz zbyt duże stężenie nawozów w roztworze glebowym utrudnia pobieranie wody i składników pokarmowych. Niszczy przy tym różne drobnoustroje glebowe, hamuje wiązanie azotu, amoni- fikację i nitryfikację, zwłaszcza na glebach o niewłaściwych stosunkach wodno-powietrznych.

Zagrożenia chemiczne

Zagrożenia chemiczne to chyba zdecydowanie największa grupa zagrożeń, gdyż chemia jako dziedzina nauki i przemysłu stała się wiodąca w naszej cywilizacji. I nawet dziedziny przemysłu odległe od samej chemii jako takiej (nie mówiąc już o samym przemyśle chemicznym) w żadnym razie nie mogą się obejść w procesach produkcyjnych bez rozlicznych zastosowań chemii w postaci różnych jej wytworów imitujących naturalne, ale czę-

Zagrożenie istnienia gatunku ludzkiego

Wiemy z rozmaitych etyk i z doświadczenia pokoleń, a także z doświadczeń wielu nauk współczesnych, że aby przetrwać jako śmiertelne ogniwa teoretycznie nieśmiertelnego łańcucha, czyli nadać dziejom sens, musimy stępiać istniejące w nas relikty po zwierzęcych przodkach, wyrażające się irracjonalną często niechęcią i nienawiścią do innych. Obojętne przy tym, czy w świadomość naszą wdrożona jest prawda objawiona, czy prawda empirycznie stwierdzalna, zalecająca „miłość bliźniego”, czy prawda naukowa, wyrażana przez socjologów pojęciem sfery „dobrych stosunków międzyludzkich”. Ten proces samowychowania ułatwi nam uświadomienie sobie celu, jakim jest zachowanie homeostazy narodu i społeczności globalnej. Albowiem prawem przetrwania jest międzyludzka solidarność i wynikająca z niej międzyludzka życzliwość.

Naturalne biocenozy

Otóż dla szkodnika – nieistotne czy owadziego, czy bakteryjnego („zakaźnego”) – każda monokultura oznacza po prostu obfitość pożywienia. Nie poznane do końca mechanizmy przyrody sterują wzrostem gatunkowym różnych istot, w zależności od ilości i rodzaju dostępnego w środowisku pokarmu. Zmniejszanie się ilości pokarmu oznacza zmniejszenie stopnia rozrodczości i na odwrót. Szczególna przeto obfitość pokarmu – przy jednoczesnym braku naturalnych wrogów – wywołuje niekiedy tzw. eksplozję populacyjną (gwałtowny wzrost liczebności) danego gatunku, która prowadzi z kolei do rozmiarów katastrofy. W ten sposób np. owadzi szkodnik – wskaźnica modrzewianeczka – zniszczył ogromne obszary naszych monokulturowych lasów świerkowych w Karkonoszach i Sudetach.

Wpływ kosmosfery na życie

Wszelkie zakłócenia związków Ziemi i Słońca (np. zmniejszenie przejrzystości atmosfery przez zanieczyszczenia przemysłowe – jeśli by nabrało charakteru trwałego) grozić mogą nieobliczalnymi konsekwencjami zarówno dla nieożywionych, jak i ożywionych składników biosfery, konsekwencjami niechybnie uderzającymi w samego człowieka (np. zachwianie bilansu energetycznego planety może prowadzić wręcz do globalnego kataklizmu – autentycznego potopu albo zlodowacenia).

Zagrożenia naturalne i pochodne

Do kategorii zagrożeń naturalnych zaliczyć musimy eksplozję demograficzną. Oto w zamkniętej przestrzeni globu narasta kryzys demograficzny, brzemienny w rozliczne konsekwencje. Różne narody i społeczeństwa różnie widzą w tym względzie swoje interesy polityczno-ekonomiczne, nie oglądając się wszakże na interes globalny. W ostatecznym więc rachunku liczba ludności świata stale rośnie, zwłaszcza w tych rejonach świata, gdzie nędza ekonomicza, głód i analfabetyzm są od bardzo dawna ponurymi, ale wiernymi towarzyszami człowieka. Ktoś może powiedzieć, i słusznie, że Ziemia zdolna jest potencjalnie wyżywić nawet kilkunastomiliardową rzeszę ludzką. To prawda, ale między „potencjalnym” a „rzeczywistym” rozpościera się przepaść, przynajmniej obecnie, skoro aktualnie znaczna większość ludzkości w takim czy innym sensie głoduje lub jest niedożywiona, a rocznie miliony ludzi umierają z głodu. W każdym razie istnieje przecież, bo istnieć musi, jakaś granica krytyczna, poza którą liczebność populacji ludzkiej sięgać nie może nawet w dalekiej i oby świetlanej przyszłości… Przy założeniu, że jedynym miejscem egzystencji ludzkości ma być planeta Ziemia, sytuację demograficzną możemy przyrównać do populacji much zamkniętych we flaszce. Mimo najlepszego odżywiania, populacja taka zginie, jeśli będzie się mnożyć bez ograniczeń, gdyż musi ulec zatruciu własnymi metabolitami. A odpowiednikami tych metabolitów, których te owady nie potrafią neutralizować, są w cywilizacji uboczne odpady przemysłu – dzieła ludzkich umysłów i rąk – pyły, gazy, ścieki i obecnie już bezmiar substancji chemicznych obcych biologii i środowisku, wysoce toksycznych. Jedynie termity zdołały osiągnąć umiejętność całkowitej biologiczno- chemicznej neutralizacji wszystkich swoich metabolitów. Ale też termity w swym kopcu nie rozmnażają się w nieskończoność wedle krzywej wykładniczej, lecz wedle krzywej logistycznej, czemu też służy umiejętność neutralizowania własnych biologicznych odpadów. Egalitaryzm biologiczny skłania nas do tego, byśmy to porównanie przyjęli w sposób naturalny.