Ewolucja kulturowa uwarunkowana jest wiedzą empiryczną i naukową

Już Sokrates mawiał o wiedzy, że „jest cnotą i każdy jej przyrost jest wartością samą w sobie”. Ale wiedza i wzbogacana dzięki niej świadomość tworzą „rozumną jakość”, która wyposażona jest w umiejętność wytyczania celów i realizowania ich właśnie dzięki wiedzy.

Nasuwa się więc przy tym dalsze pytanie, jaki zasób wiedzy i poziom świadomości niezbędny jest śmiertelnym ogniwom, aby złożony z nich rodzaj ludzki mógł trwać tak długo, jak długo istnieć będą warunki życia na ziemskim globie, albo tak długo, jak to jest wpisane w nieodgadnione mechanizmy genetyczne gatunku lub ewolucji materii w ogóle.

Od jakiegoś momentu dziejów człowieka historycznego, a chyba należy to wiązać głównie z sytuacją osadnictwa i hodowli zwierząt oraz uprawy roli, człowiek począł się „oddzielać” od przyrody wytworami własnych rąk i proces ten trwa, wzmagając się, do dnia dzisiejszego, skrajny przejaw uzyskując w typie cywilizacji przemysłowo-urbanistycznej. To zrozumiałe i oczywiście konieczne „oddzielanie” się od przyrody w celu uzyskania większego stopnia niezależności od jej często destruktywnych lub groź- nych sil – jako tendencja rozwojowa – było o tyle sprzyjające, że zapewniło dzięki temu zwiększenie ilości czasu wolnego, uwalniało od żmudnych konieczności wykonywania wielu codziennych prac, czyli zwiększało szansę rozwoju mózgu jako narzędzia myślenia, a co za tym idzie – dalszego rozwoju kultury materialnej i duchowej. Jednakże współcześnie tendencja ta uległa hipertrofii (przerostowi) o charakterze prawie degeneracyjnym nie tylko dla środowiska (przez swe skutki w biosferze), lecz także dla psychiki ludzi. Oczywiście, model kulturowy, polegający na skrajnej adaptacji do środowiska, pociągnął za sobą swoiste zahamowanie rozwoju, czy też rozwoju „constans” (np. Pigmeje czy niegdyś Eskimosi) w sensie cywilizacyjnym. Ponadto sam kierunek rozwojowy naszej cywilizacji – chociaż realistycznie rzecz biorąc nieodwracalny (nikt też nie postuluje poważnie możliwości powrotu do stanu „dzieci natury”) – jest jednak dyskusyjny. Dowodzi tego chociażby styl życia i kulturowy kierunek rozwoju, oparty na różnych filozofiach Wschodu, gdzie od bardzo dawna w praktyce realizuje się zasadę non habere sed esse (nie posiadać, lecz być) i gdzie tworzenie wartości duchowych jest niemal wyłącznym celem pewnych grup jednostek. Co prawda, poza tymi grupami, większa część społeczności płaci za tę filozofię nędzą ekonomiczną. Jednak praktyki te dają wiele do myślenia, skoro np. tybetańscy, i nie tylko tybetańscy, mnisi zupełnie inną drogą niż drogi właściwe naszej euro-amerykańskiej cywilizacji osiągają w wymiarze jednostkowym wartości, przeżycia, a nawet możliwości fizyczne, które wymykają się naszemu poznaniu, a drogi do nich są dla naszej umysłowości często wręcz niewyobrażalne.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>