Kierunek i tempo rozwoju nauki

We współczesnym świecle nabrzmiewają sprzeczności pomiędzy humanistycznie zakładanymi celami służebności rozwoju cywilizacji a sposobami ich realizowania I metodą kontynuowania tego procesu. Ten problem, zdecydowanie najtrudniejszy ze wszystkich, przed jakimi stanęła ludzkość, wymaga nadzwyczajnej ofensywy zintegrowanych nauk, spośród których ogromnie ważne miejsce zajmuje medycyna. Ona to właśnie jest w stanie dać precyzyjny, a jednocześnie alarmujący opis zjawisk zagrożenia społeczeństw i jednostek przez niedostatecznie kontrolowane procesy cywilizacji przemysłowej.

Kierunek i tempo rozwoju nauki uwarunkowane są sytuacją ekonomicz- no-przemysłową, która z kolei rzutuje na dynamikę nauki i jej orientację. Współcześnie widzimy niezmiernie szybki rozwój nauk fizyczno-technicz- nych, i wolniejszy nauk biologicznych (choć I on ostatnio jest wyraźnie przyspieszony), przy zaniedbaniu nauk humanistycznych, zwłaszcza etyki.

Konflikt czy niepełne „współbrzmienie” szeroko rozumianej humanistyki z pozostałym obszarem nauk jest z naszego punktu widzenia irracjonalny, choć znajduje swe odzwierciedlenie w postawach przedstawicieli tych nauk. Jednak faktycznie istnieje i ujawnia tym samym braki zarówno jednej, jak i drugiej strony. Konflikt ten rozgrywa się w sferach podmiotowości i przedmiotowości. Przywykliśmy, słusznie zresztą, uważać, że „podmiotowość” właściwa jest przede wszystkim humanistyce, zaś naukom przyro- dniczym i ścisłym – „przedmiotowość”, Ludzki sposób myślfenia, zwłaszcza europejski, jest silnie obciążony prostymi dychotomiami podziałów, które wszakże na wyższym etapie intelektualnym systemowego widzenia świata okazują się nie tylko niewystarczające, ale nawet szkodliwe. Wiemy już dzisiaj, i to z konsekwencji rozwoju nauk, że podziały takie są ułomne. Pozornie upoważniają do nich (jak i do pozostałych podziałów) wypracowane dotąd metodologie nauk: może na określonych, wcześniejszych etapach rozwoju jedynie możliwe, co nie znaczy, że obowiązujące „na zawsze”. Obecnie, choć ciągle jeszcze tylko intuicyjnie, skłonni jesteśmy poszukiwać nowej metodologii. W sferze działalności praktycznej będzie to droga działań międzydyscyplinarnych, a na jeszcze ogólniejszym planie pojęciowym np. „humanizacja nauk przyrodniczych i ścisłych”, a zarazem „uprzyrodni- czenie i uściślenie humanistyki”, czyli – ostatecznie – znalezienie równowagi między tym co „podmiotowe” a tym co „przedmiotowe”.

Humanistyczne idee były głęboko zapisane w świadomości naszego społeczeństwa

My, Polacy, mieszkańcy kraju, który już z górą 500 lat temu głosił z katedry Almae Matris Jagiellonicae tolerancję i szeroko pojęty humanizm, mamy szczególne, uświęcone tradycją prawo inicjowania i rozwijania rewolucji naukowo-humanistycznej, podobnie jak byliśmy inicjatorami wychowania dla pokoju, które to propozycje mamy właśnie prawo stawiać całemu światu.

Minęło z górą 500 lat, odkąd to Paweł Włodkowic, jeden z profesorów Akademii Jagiellońskiej, w polemice z mistrzem krzyżackim Janem Falken- bergiem stwierdził, że „Wszelkie narzucanie wiary siłą, wszelkie chrzczenie niewiernych jest niezgodne z powszechnym prawem narodów”. Minęło 400 lat, odkąd władze Rzeczypospolitej aktem Konfederacji Warszawskiej zapewniły tolerancję wyznaniową wszystkim swym obywatelom, chroniąc ich tym samym przed okaleczeniem, cierpieniami i śmiercią, spełniając w ten sposób zasadniczy postulat tego, co dzisiaj nazywamy ochroną zdrowia społecznego.

Jeśli się zważy, jakie morze krwi wylano w imię „miłości bliźniego”, ile cierpień, chorób i przedwczesnych zgonów przysparzali ludzie ludziom w ówczesnej Europie, choćby w czasie rzezi podczas nocy św. Bartłomieja czy Nieszporów Sycylijskich, czy też na kontynencie amerykańskim, gdzie konkwistadorzy mordowali Indian pod pretekstem nawracania pogan, to mamy prawo mówić o rewolucji humanistycznej, która w naszym kraju rozpoczęła się już tak dawno.

Na przełomie XVI i XVII stulecia w Polsce znaleźli schronienie innowiercy, którzy doznawali prześladowań w różnych krajach Europy. Gdyby król Zygmunt August nie przyjął włoskich uchodźców, którzy jedynie za swe antytrynitarskie przekonania musieli uciekać ze swego kraju, i gdyby później nasi królowie nie przygarnęli licznej emigracji Braci Czeskich, czy też emigracji Żydów, którzy przed pogromami w Hiszpanii i w Niemczech schronili się w Polsce, wówczas setki tysięcy ludzi straciłoby życie.

Humanistyczne idee były głęboko zapisane w świadomości naszego społeczeństwa, którego część nie znalazłszy możliwości egzystencji na ziemi ojczystej, w różnych częściach świata włączała się w humanistyczne ruchy, walcząc i ginąc pod hasłem „Za Wolność Waszą i Naszą”.

Od czasów Pawła Włodkowica minęło pięć wieków. Dynamiczne przeobrażenia w nauce, technice i metodach organizacji, wywołane przez rewolucje przemysłowe i naukowo-techniczne, sięgnęły głęboko w różne sfery ludzkiego bytu. Procesy te, zwłaszcza datujące się od przełomu XIX i XX wieku, wyróżniają się przyspieszeniem rozwoju nauki i techniki, za którymi nie nadążała i nie nadąża nauka o współżyciu między ludźmi. Ale tradycje, o których wspominaliśmy, właśnie nasz kraj upoważniają do wysunięcia ogólnoświatowej propozycji zainicjowania rewolucji naukowo-etycznej, co zresztą nastąpiło z inicjatywy Nieformalnego Instytutu Ekologicznej Profilaktyki oraz Komisji Ochrony Zdrowia Społecznego PAN w Krakowie.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>