Koncepcja Heisenberga

Hasło to podchwycone zostało przez wszystkich, którym nie wystarcza redukcjonistyczna wiara, że na dowolnym poziomie organizacji od biologii po psychologię i socjologię, medycynę jednostkową i społeczną, świat to tylko makromolekuły, mutacje, dobór naturalny, odruchy warunkowe i bezwarunkowe, jednostkowe zachowania ludzkie. Że świat to coś więcej.

Fakt, że umiemy już wskazać, które fragmenty nici DNA są odpowiedzialne za rozmaite cechy morfologiczne, jakie niedomagania hormonalne powodują u człowieka lęk przestrzeni czy aspołeczne zachowanie się, dla wielu stanowi triumf wiary w słuszność drogi redukcjonizmu. Jednak pozostaje to tylko wiarą, albowiem, jak mówi Hoffman, nigdy jeszcze nie przeprowadzono ostatecznej redukcji i nie bardzo wiadomo, jak się do tego zabrać na wszystkich poziomach. Hoffman powołuje się również na Wiktora Frankla, który zakłada, że „… to właśnie owa wiara w redukcję, a więc i w brak jakichkolwiek nadrzędnych sensów osadzonych w jakimś wymiarze, odpowiedzialna jest za patologie społeczne i nerwice wśród tych wszystkich, których nie stać na sprostanie ich wyzwaniu”.

Ten pogląd jest godny uwagi choćby tylko z pragmatycznego punktu widzenia. Stanowisko to popiera koncepcja Heisenberga, w myśl której nie możemy odizolować obiektu od oddziaływań, w tym także oddziaływań poznawczych. Nawet idee koncepcji elementarnej podkreślają w gruncie rzeczy interakcje zjawisk. I być może właśnie tą drogą zbliżymy się do prawdy.

Jakie będą losy koncepcji Bertalanffy eg o – trudno przewidzieć. Jest jednak faktem, że otwiera ona nowe perspektywy przede wszystkim profilaktyce ekologicznej i ekologizmowi. Z pewnością jest to droga heurystycznie nie mniej atrakcyjna, niż stosowane dotąd podejście analityczne.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>