Lęk przed nuklearną zagładą

Wśród licznych kryzysów, jak demograficzny, gospodarczy, polityczny, zdrowotny i inne, dominującą rolę odgrywa aktualnie, I od dawna, kryzys ekologlczno-etyczny. Cybernetycznie możemy go opisać w ten sposób, że dziś kryzys etyczny jest sprzężony zwrotnie dodatnio z kryzysem ekologicznym „pętlą żywieniową”, czyli łańcuchem troficznym (pokarmowym). Wynika stąd wniosek, że tylko zmiana struktury i charakteru tej pętli, poczynając od naukowo uzasadnionych programów, może przeistoczyć sprzężenie dodatnie w ujemne i tym samym stworzyć szanse przetrwania dla nas i naszych dzieci.

Dziś, w epoce, kiedy lęk przed nuklearną zagładą podsycany jest przez różnej maści mistyków i astrologów czy nawet filozofów zagłady, jak Oswald Spengler („Zmierzch Zachodu”), Ortega y Gasset i inni, czy ekologów, kiedy prorokuje się, jakoby rok 2000 niósł ze sobą dzień sądu ostatecznego, społeczność wpada w stan powszechnej apatii, depresji i niechęci do podejmowania jakiegokolwiek wysiłku. Nasila to z jednej strony zjawiska dezorganizacji społecznej, ale z drugiej – „wyrok wydany na cały świat daje ludziom nieograniczoną swobodę i zwalnia od skrupułów”. Już w eseju z roku 1960 jeden z nas cytował autorów głoszących, że wobec atomowej groźby wszystkie nakazy i hamulce moralne nie znaczą nic. Jednak dziś rysuje się przed nami nieco bardziej optymistyczna wizja „nuklearnego pokoju”, który naruszony być może raczej tylko przez błąd wynikły z szaleńczej koncentracji i komplikacji arsenałów zbrojeniowych niż z woli rządzących czy rządzonych (E. Osmańczyk „Jak żyć w nuklearnej erze?” „Trybuna Opolska”, 1984.08.10, s. 3). Równocześnie, niejako ignorując te wizje zagłady, Światowa Organizacja Zdrowia (dalej: WHO) wzywa wszystkie państwa świata do podjęcia wysiłku na rzecz „Zdrowia dla wszystkich do roku 2000” (hasło konferencji w Ałma-Acie w 1978 r.).

Wielu jest jednak, także w naszym kraju, ludzi słabych i wątpiących, których opory wynikają z przeświadczenia, że „Mogiła i tak mogiła”. Tym słabym i wątpiącym warto może przytoczyć słowa poety Czesława Miłosza „Nie jesteś tak bezwolny, a choćbyś był jak kamień polny, lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach (…) możesz, więc wpłyń na bieg lawiny, ułagodź jej dzikość i okrucieństwo, do tego też potrzebne męstwo” (Czesław Miłosz „Traktat moralny”).

I chociaż trudno nam dziś zapewnić wszystkich mieszkańców Ziemi, że w ten sposób unikniemy katastrofy – którą zapowiadali na rok 2000 „prorocy zagłady”, jak wspomniany Spengler czy Cherles Berlitz („Koniec świata 1999”) i wielu innych – to jednak już dziś winniśmy uświadomić sobie, że albo poddamy się losowi i przedwcześnie zginiemy, co byłoby niegodne człowieka, albo będziemy aktywnie poszukiwać dróg ocalenia. Ta wytyczna pozwala nam uratować jedną z najwyższych wartości, jaką jest szacunek dla samego siebie i zrozumienie, że aby uratować siebie samego, trzeba żyć dla innych…

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>