Category Medyk

Struktura pierwotnej cząsteczki żywej materii

Profesor Andrzej Wierciński twierdzi, że istotą człowieczeństwa jest występowanie określonego typu świadomości, a mianowicie świadomości refleksyjnej. Ona to stanowi główną różnicę między człowiekiem a innymi formami kręgowców. Jedynie bowiem człowiek jest w stanie przeciwstawić się zarówno własnemu programowi genetycznemu, jak też programowi kulturowemu w toku ewolucji pozagenowej. To znaczy także – świadomie i refleksyjnie, z refleksją skierowaną w przyszłość – kształtować ten program ewolucji pozagenowej.

Stosunki międzyludzkie

Oczywiście w świecie zwierząt problem „dobra” i „zła” rozumiany po ludzku nie występuje w ogóle: zachowania osobników zwierzęcych, nie motywowane subiektywnie, ale genetycznie i gatunkowo (społecznie – w procesie uczenia się), nie są same przez się ani dobre, ani złe, a tylko celowe, optymalne lub nie. Lorenz jednak stosuje do opisu i wnioskowania tak często wzgardzaną metodę antropomorfizacji, uzyskując w ten sposób wielce pouczające dla człowieka prawdy o nim samym. W mniejszym zakresie i prostsze, ale i u zwierząt (wyższych) istnieją podstawowe doznania psychiczne właściwe człowiekowi. Wśród wielu innych Lorenz podaje przykład straszliwie przerażonego, atakowanego przez współplemieńców szczura, który utracił zapach swego „klanu” i przez to stał się „obcy”.

Miłosne jabłko

Rytuał ten służy przywołaniu do naszego życia prawdziwego i głębokiego uczucia. Nie można go stosować w odniesieniu do żadnej konkretnej osoby. Używa się go wtedy, kiedy jesteśmy samotni i czujemy, że przyszedł czas na znalezienie swojej drugiej „połówki”. Do wykonania tego rytuału potrzebujemy tylko jednego jabłka, za to powinno być całkiem zdrowe, dojrzałe i idealnie czerwone. Jabłko to rozłamujemy ręcznie (nie wolno go kroić!) i wypowiadamy następujące zaklęcie:

Osobiste podejście do drzew – dalszy opis

Oczywiście podana powyżej typologia jest płynna. Często można spotkać typ mieszany. Sama w podejściu do drzew i Natury prezentuję skrzyżowaną postawę „Szamana”, „Mistyka” i „Ekologa”. Tym niemniej warto obiektywnie określić, która z nich jest Ci najbliższa Czytelniku, gdyż ma ona również wpływ na to, jak przyjmujesz i w jaki sposób pochodzisz do dolegliwości zdrowotnych, na które energie drzew bardzo często stanowią doskonałe remedium. I tak:

SIŁA DRZEW

Każde, dosłownie każde, zdrowe drzewo rosnące na kuli ziemskiej wywiera pozytywny wpływ na człowieka i to na różnych poziomach. Z wielu z nich sporządza się środki lecznicze stosowane tak w medycynie ludowej, jak i w oficjalnej, konwencjonalnej. My tutaj jednak nie będziemy się zajmować aspektem ściśle farmakologicznym oddziaływania drzew. Dlatego też chciałam podkreślić, iż zamieszczone przepisy, rytuały i porady nie zastępują tradycyjnej medycyny i autorka nie przyjmuje na siebie odpowiedzialności za medyczne zastosowanie tych porad bez konsultacji z lekarzem.

Ochrona przyrody jest ochroną człowieka i jego zdrowia

Tak więc podstawą podejścia systemowego jest międzydyscyplinarność, wynikająca z potrzeby integracji różnych dziedzin nauki jako niezbędnego warunku poznania niezliczonych i wciąż zmieniających się czynników, które są przyczyną chorób. Taka zaś taktyka sprzyja wzbogacaniu się uczonego o rozległe dziedziny wiedzy: nic przy tym nie traci na głębi w zakresie własnej specjalności, a zyskuje na rozległości horyzontów myślenia, czyli zyskuje możność systemowego oglądu rzeczywistości, oczywiście zarówno dla dobra rozwoju samej nauki, jak i leczonego pacjenta w wypadku medycyny i zapobiegania chorobom współczesności, chorobom gleby, wody, roślin i zwierząt.

Niezawinione cierpienia bezwiednych ofiar wynaturzeń cywilizacyjnych

Mimo relatywizmu ocen co dobre i zte, człowiek jest jeden, przeto nie może mieć wielu etyk. Prawa etyczne kierujące rozwojem człowieka istnieją niezależnie od tego, jak je uzasadnia filozofia. Nauka nie obala praw moralnych, podobnie jak etyka nie obala praw natury.

Niewiedza i pytania

Nieprzyhamowany jedną metodologią pochód specjalizacji prowadzić musi do gromadzenia ogromnej, ale często nieprzydatnej tub mało przydatnej praktycznie wiedzy. Możemy wtedy zapytać: „Dlaczego – wiedząc tyle – coraz mniej wiemy?” albo: „Dlaczego, wiedząc tyle, tacy jesteśmy bezsilni?” Oczywiście – określenie stopnia niewiedzy jest podstawowym warunkiem uzyskiwania postępu i stawiania pytań, ale czym innym jest określenie stopnia niewiedzy, a czym innym po prostu ignorancja, która nam zagraża przy kolosalnym nadmiarze informacji. Sokratesowskie słynne „Wiem, że nic nie wiem” w swej lapidarnej formie nie oznacza bynajmniej agnostycyzmu, lecz jest dyrektywą twórczą. Mówi ono, że warunkiem uzyskania wiedzy jest uświadomienie sobie stopnia niewiedzy, dostrzeżenie, że czegoś nie wiem. Gdy sobie to uświadomię, dopiero wówczas jestem w stanie zadać pytanie. Zaś właściwe pytanie, to pierwszy warunek poznania na wyższym szczeblu ogólności.

Nauka lekarska i nauki społeczne

A człowiek już w zaraniu naszej kultury wiedział, że źle ułożone stosunki międzyludzkie działają chorobotwórczo. Nauka lekarska i nauki społeczne dowiodły, że przyczyną cierpień człowieka są nie tylko bodźce bakteryjne, nie tylko substancje toksyczne, nie tylko wypadki przy pracy czy inne, powodujące ból, kalectwo i przedwczesną śmierć, lecz także bodźce psychologiczne. Na pierwszy plan wysuwa się tu lęk (obiektywny, subiektywny, choćby nawet urojony) człowieka przed człowiekiem. Jest to czynnik chorobotwórczy nie mniej groźny niż złośliwy zarazek. Codzienne doświadczenie poucza nas także, że w niewłaściwie ułożonych stosunkach międzyludzkich tkwią niezliczone źródła chorób. Mówi się o nich od zarania dziejów, także w mądrości ludowej, wyrażonej np. powiedzeniami: „zamartwić się na śmierć”, „zżółknąć z zawiści czy zazdrości”, „umrzeć z lęku” itp. Istotą sprawy jest fakt, że potężne źródła chorobotwórcze tkwią nie tyle i nie tylko w sprzecznościach między człowiekiem i światem ludzkim a siłami przyro- dy, co w sprzecznościach natury intelektualno-emocjonalnej. Choroby te współcześnie to m.in. różnego rodzaju nerwice, psychozy reaktywne i inne, kończące się często udarami mózgu, zawałami serca, nadciśnieniem, wrzodami żołądka, alkoholizmem, a nawet – jak uważa wielu uczonych, m.in. radziecki uczony Rauchenbach i amerykański J. C. Solomon – niektórymi postaciami nowotworów. Dzięki całościowemu oglądowi świata, którego jesteśmy rozumnymi cząstkami, wiemy, że stres poraża układ immunologiczny w skojarzeniu z niedoborem Mg2+.

W medycynie panuje powszechnie metodologia neopozytywistyczna

I choć obdarzyła ona naukowe myślenie bezcennymi wartościami, jak logika, to jednak uwikłała się i uwikłała nas w przeświadczenie, że istnieją choroby, którym nie można ani zapobiegać, ani ich leczyć. Jako więc niewarte zachodu i badawczego wysiłku znalazły się one na marginesie zainteresowań ludzi trudniących się zawodowo techniką leczenia. Ahumanitarność takiej postawy, usankcjonowanej jednak pragmatycznie, nie wymaga uzasadnień. Jest ona przy tym niebezpieczna także przez swą „infekcyjność”, ogarniającą nie tylko lekarzy, ale i ludzi z kręgu nauk politycznych, ekonomicznych, militarnych i innych, którzy w obliczu zjawisk katastroficznych, pozornie nie dających się uniknąć, przyjmują postawę ,.po mnie choćby potop”.

Ludzie wychowani na paradygmacie rewolucji przemysłowych

Rewolucja naukowo-techniczna nadal opiera się na prawie popytu i podaży. Prawo to preferuje aspekty komercjalne, które często mają znamiona niekorzystne dla zdrowia: prawo to przytłacza bezinteresowną życzliwość człowieka dla człowieka, a każdą ludzką czynność nakazuje przeliczać na uncje złota, które rozgrzesza każdą nikczemność i upadla ludzi. I choć zjawiska analogiczne znamy już z najdawniejszych przekazów historii ludzko- ści, obecnie – jak nigdy dotąd – grożą one klęską już nie tylko poszczególnym narodom czy grupom ludzkim, ale całej ludzkości. To właśnie złoto wyzwala opłacalność konformizmu i warunkuje sytuacje, w których producent rzeczy czy Idei podporządkowuje się gustom większości, a nie obiektywnej wartości dzieła. Prawo popytu i podaży w tej postaci pogłębia kryzys etyczny i w jego następstwie – kryzys ekologiczny. Sprzyja to również powstawaniu autorytetów formalnych, przytłaczających działalność autorytetów rzeczywistych. Sprzyja powstawaniu klik, gangów, stwarza „klimaty bezprawia”, wiodące ostatecznie do cierpień, chorób i przedwczesnych zgonów ludzi uwikłanych w określone układy międzyludzkie.

Lęk przed nuklearną zagładą

Wśród licznych kryzysów, jak demograficzny, gospodarczy, polityczny, zdrowotny i inne, dominującą rolę odgrywa aktualnie, I od dawna, kryzys ekologlczno-etyczny. Cybernetycznie możemy go opisać w ten sposób, że dziś kryzys etyczny jest sprzężony zwrotnie dodatnio z kryzysem ekologicznym „pętlą żywieniową”, czyli łańcuchem troficznym (pokarmowym). Wynika stąd wniosek, że tylko zmiana struktury i charakteru tej pętli, poczynając od naukowo uzasadnionych programów, może przeistoczyć sprzężenie dodatnie w ujemne i tym samym stworzyć szanse przetrwania dla nas i naszych dzieci.

Kontrolowanie ujładu biosfera-technosfera

Na przeszkodzie w kontrolowaniu układu biosfera-technosfera stoi pewien mankament, niejako „fałszywa informacja” wprowadzona do społecznego kodu stosunków międzyludzkich. Technosfera to świat maszyn i technologii, który obecnie przenika wszystkie dziedziny życia, I choć zmniejsza wysiłek mięśni, w miarę jak ogarnia coraz większe kręgi społeczności – stwarza warunki narastania wyłącznie ekonomicznej formuły związków między ludźmi. One to ostatecznie wymodelowały stereotypy myślenia, które nadały działaniom ludzkim formy obojętności i przekonania o coraz większej bezsilności w wypracowywaniu dróg do coraz pełniejszego zdrowia. Tak rodzi się atmosfera współczesnego świata, w którym dominuje interes własny i obojętność na los innych ludzi. Dostrzega się to zarówno w układach międzynarodowych, jak i nawet w osobistych stosunkach między ludźmi. Nic przeto dziwnego, że trend postaw aspołecznych pojedynczych ludzi stromo narasta, podobnie jak trend chorób cywilizacyjnych. W tej sytuacji musi zanikać jedna z najpiękniejszych ludzkich cech – bezinteresowność. Gorzej – jako relikt odległej przeszłości – wydaje się dziś wręcz śmiesznym anachronizmem. Oto jest jedna z cen, jaką płacimy za kryzys ekologlczno-etyczny towarzyszący rewolucji naukowo-technicznej, niedostatecznie skojarzonej z rewolucją naukowo-humanistyczną. Jest to, mówiąc prościej, wyraz kryzysu wartości, jaki ogarnął współczesny świat.