Naturalne biocenozy

Otóż dla szkodnika – nieistotne czy owadziego, czy bakteryjnego („zakaźnego”) – każda monokultura oznacza po prostu obfitość pożywienia. Nie poznane do końca mechanizmy przyrody sterują wzrostem gatunkowym różnych istot, w zależności od ilości i rodzaju dostępnego w środowisku pokarmu. Zmniejszanie się ilości pokarmu oznacza zmniejszenie stopnia rozrodczości i na odwrót. Szczególna przeto obfitość pokarmu – przy jednoczesnym braku naturalnych wrogów – wywołuje niekiedy tzw. eksplozję populacyjną (gwałtowny wzrost liczebności) danego gatunku, która prowadzi z kolei do rozmiarów katastrofy. W ten sposób np. owadzi szkodnik – wskaźnica modrzewianeczka – zniszczył ogromne obszary naszych monokulturowych lasów świerkowych w Karkonoszach i Sudetach.

Naturalne biocenozy mają liczne mechanizmy obronne, także w postaci funkcji życiowych egzystujących w nich naturalnych wrogów danego rodzaju szkodników. Dlatego nawet w pozornie „jednogatunkowych” biocenozach naturalnych (to znaczy ze zdecydowaną przewagą jednego określonego gatunku, np. drzew) do takich katastrof zwykle nie dochodzi.

I teraz posłużmy się pewną analogią. W odległej przeszłości historii naturalnej tak rośliny, zwierzęta, jak i później ludzie były organizmami zamieszkującymi pewne dość określone obszary, zapewniające tzw. minimum przestrzeni życiowej. Do dziś dnia dostrzegamy w świecie zwierząt wolno żyjących ścisłe przestrzeganie tzw. rewirów – zarówno w obrębie jednego gatunku, jak i gatunków różnych. Czy to będzie minimum przestrzeni rezerwowanej sobie przez każdą rybkę w akwarium, czy rewir polującego wilka lub niedźwiedzia, czy wreszcie ludzka wiejska chata z przylegającym do niej kawałkiem pola uprawnego, czy wreszcie granica państw, a wcześniej plemion.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>