Filozofia i konsekwencje metodologiczne

Na dziejach medycyny europejskiej, a tym samym na jej kształcie współczesnym, różne filozofie zaciążyły w sposób znaczący: od Hipokratesa, Platona i Arystotelesa po Kartezjusza, z jego mechanicyzmem po witalizm, a wreszcie do pozytywizmu z jego brzemienną w negatywne (nie tylko dla medycyny) skutki metodologią, jaka obecnie ma swój wyraz w metodologii zwanej neopozytywistyczną.

Kryzys medycyny

Z pewnością możemy też mówić o kryzysie medycyny. Pomińmy tu stawiane jej zarzuty innej natury wedle niesławnego „klucza” odpowiedzialności zbiorowej, tego jednego z nieszczęść ludzkości, kiedy to za niewłaściwe postępowanie jednostek pociąga się do odpowiedzialności całą grupę zawodową, do czego medycyna idealnie przystaje. A przecież lekarze, jak wszyscy inni ludzie, w różnym stopniu nasyceni są wartościami etycznymi. Idzie jednak o co innego.

Potrzeba filozofii – ciąg dalszy

G. K. Chesterton powiedział: „Najbardziej praktyczną i najważniejszą cechą człowieka jest jego światopogląd”. W ujęciu szerszym mówić jednak możemy i musimy o filozofii. Albowiem uświadamiamy sobie dzisiaj, że główną przyczyną dramatu naszych czasów są coraz drastyczniejsze kryzysy ekologiczno-etyczne, wraz z którymi coraz bardziej zanika „sumienie ekologiczne”. A wszystko wskazuje na to, że za tę sytuację świata odpowiedzialna jest dotychczasowa filozofia nauki, oparta na neopozytywizmie i redukcjonizmie. Dla jej zmiany czy przekształcenia konieczna jest swoista rewolucja. Żyjemy co prawda w dobie rewolucji naukowo-technicznej, lecz aby przetrwać jako ludzkość, czyli jako teoretycznie nieśmiertelny łańcuch rodów ludzkich, których jesteśmy śmiertelnymi ogniwami, rewolucji tej musi towarzyszyć rewolucja naukowo-humanistyczna, o której już wspominaliśmy. Wybór nie istnieje – albo jej dokonamy, albo zginiemy.

Współcześnie procesy degradacji i zatrucia biosfery

Oczywiście, te ogromne koszty rozwoju, jakie poniosło środowisko, były nie do uniknięcia na tamtejszych etapach cywilizacji i świadomości człowieka. Jednakże szczególnym niepokojem musi nas przejmować fakt, że tempo powolnych, rozłożonych w czasie i dokonanych nawet dawno już temu istotnych zmian w środowisku, mniej więcej od XVII stulecia stale rośnie i to rośnie wykładniczo. Mimo wszystko bowiem, zmiany i degradacje środowiska dokonane niegdyś, były właściwie niewielkie w skali globalnej (poza wyjątkami) i w większości byty to jednak procesy w jakimś stopniu odwracalne. Dzięki skali czasu samosterujące mechanizmy biosfery potrafiły przywracać zakłóconą równowagę środowiska, przynajmniej do pewnego stopnia.

Prawa zwierząt – ciąg dalszy

Art. 8a. Doświadczenia na zwierzętach, które wiążą się z cierpieniem fizycznym i psychicznym, są pogwałceniem praw zwierzęcia, zarówno w przypadku doświadczeń medycznych, naukowych, handlowych, jak i wszystkich innych, b. Należy w tym celu stosować I rozwijać metody zastępcze.

Autokatalityczny model matematyczny

Istnieje bowiem zawsze pewne minimum energii, jakie organizm musi otrzymać, aby przeżyć. Liczebność populacji nie może więc rosnąć w nieskończoność, podobnie jak liczba chorób i przedwczesnych zgonów. W końcu procesy te osiągają stan równowagi ze środowiskiem. Powstaje tylko pytanie – za jaką cenę, na ile taka „stabilizacja” powstanie w wyniku zadziałania bezwzględnych, a niedostatecznie przez nas poznanych, lecz przecież przeczuwanych czy przewidywanych, praw natury.

Jedność życia na Ziemi – dalszy opis

Przytoczmy kilka argumentów natury naukowej, które uświadomią nam, że faktycznie naszymi „bliźnimi” powinni być nie tylko ludzie, ale i wszelkie inne formy życia, a zwłaszcza formy życia ewolucyjnie nam bliskie czy bliższe.

Powolność ewolucji etycznej

Powolność ewolucji etycznej (w praktyce) ludzkości w porównaniu z rozwojem cywilizacyjnym „cywilizacji środków” jest niewątpliwa. Żeby ją przyspieszyć (a jest to pilna potrzeba naszych czasów), żeby skuteczniej „leczyć się” z tego, co zle dla jednostek i społeczeństw, trzeba poznać odpowiedź na niezwykle istotne pytanie: DLACZEGO TAK JEST? Dlaczego ten rozwój jest tak powolny, na czym polegają jego mechanizmy?

Holistyczna terapeutyczna i profilaktyczna strategia badawcza

Przedmiotem badań współczesnych biologów i lekarzy są przede wszystkim układy elementów, pozostających ze sobą w określonych relacjach. Inaczej mówiąc, biologia na poziomie komórkowym, narządowym, całego organizmu wreszcie, jak i populacji, a w tym poszczególnych ogniw łańcucha troficznego, zajmuje się przede wszystkim układami zorganizowanymi, czyli systemami. Nie może więc pominąć zagadnień organizacji poszczególnych elementów i ich związku ze sobą.

Eksplozja informacji

Istnieje więc potrzeba opracowania innej metodologii naukowej, która by łączyła zalety dawnej filozofii Hipokratesa i Arystotelesa ze współczesną filozofią holistyczną, umożliwiając nie tylko poznawanie praw cząstkowych, lecz także tworzenie wielkich syntez. Poszukiwania w tym kierunku należą do kluczowych, jeżeli nauka ma sprostać wyzwaniu czasu. Nie należy nawet rozważać, czy jest to możliwe, ale jak jest to możliwe. Znaczącym krokiem w tym kierunku jest filozofia systemowa, z której wyrasta współczesny ekologizm jako humanizm naszych czasów. Koncepcja neohipokra- tesowska, w zasadzie identyczna ze stanowiskiem Artystotelesa, zakłada drogę postępowania badawczego od ogółu do szczegółu.

Przestrzenny rozkład kultur na Ziemi

W historii życia na naszej planecie Słońce było prawdopodobnie jednym z jej czynników sprawczych, stąd zapewne jego tak ścisły związek z procesami życia biosfery. Związek dostrzegany w jakże wielu zamierzchłych kulturach, a nawet religiach czczących Słońce jako Boga. Ale i znacznie przecież później związek ten znajdował wyraz intelektualny, jak np. w teorii Svante Arrheniusa o tym, że życie spłynęło na Ziemię wraz z promieniami Słońca.

Ponadczasowe pojmowanie sensu życia – kontynuacja

Mówiąc bardzo prosto, życie jednostkowe w poczuciu osobniczym ma sens wówczas, gdy ma jakiś cel. Różnorodność tych celów jest tak duża, jak niesłychanie różnorodny jest świat wewnętrzny jednostek i jak zróżnicowany jest świat społeczny ludzkości. Mogą to być cele małe i wielkie, bliższe i dalsze, a nawet bardzo dalekie. Mogą to być cele naturalne, wielu ludziom zupełnie wystarczające, albo cele stworzone i wytyczone przez twórczą wyobraźnię artysty, uczonego, polityka. Kulturowo rzecz biorąc wartościujemy te cele na różnych skalach wartości, ale stwierdzić trzeba, że każdy z nich, jeśli tylko nie jest zasadniczo sprzeczny z dobrem innego człowieka, w społeczności w jakiej on żyje, społeczności, globalnej wreszcie, jest celem równorzędnym. Zawsze bowiem istnienie jakiegoś celu lepsze jest od jego braku i każdy ma prawo do nieskrępowanego, nie podlegającego presji czy deprecjacji wyboru takiego celu, który jest na miarę jego potrzeb, marzeń, możliwości intelektualnych, emocjonalnych i etycznych oraz społecznych. I bardzo dobrze, że istnieje tak wielka różnorodność tych celów: ona to właśnie nadaje ludzkości ową niesłychanie dynamiczną zmienność kształtów, która jest wielkim potencjałem postępu, rozumianego jako ruch, niejako „prąd”, rodzący się na styku różnych wartości, których nosicielami są poszczególne, niepowtarzalne osobowości ludzkie.

Analityczne nastawienie nauki

Istnieją jednak szkoły, dla których to pytanie ma sens i nie jest absurdalne. Warto tu wspomnieć dzieło Aleksandra Bogdanowa z pierwszych lat naszego stulecia, poświęcone tektologii jako filozofii żywego doświadczenia. Praca ukazała się w Moskwie w roku 1920, a omówiona została w „Studiach Filozoficznych” 1983, nr 8-9, przez Marka Tyczyńskiego. W pracy Bogdanowa dopatruje się on niejako zapisu systemowej koncepcji relacji stosunków i zdarzeń w świecie. a także możliwości działania w nim. Podstawą nauki Bogdanowa jest pojęcie „kompletu”, czyli „organizacji lub całokształtu związku między elementami”.