Rewolucja naukowo-humanistyczna

Pojęcie „rewolucja naukowo-humanistyczna” jest skrótem myślowym, który akcentuje dynamikę kulturowego rozwoju rodzaju ludzkiego. Przypomina dosadnie, że wszelkie dokonania naukowe i wszelka twórczość artystyczna muszą być podporządkowane zdrowiu człowieka i zdrowemu człowiekowi jako wartości najwyższej, dopiero bowiem wtedy rodzaj ludzki może przetrwać. Powodzenie tej rewolucji uwarunkowane jest zasięgiem i zdolnością przenikania do świadomości całej społeczności międzynarodowej, a nie tylko do świadomości społeczeństw, określonych treści i wartości. Rewolucja ta, opierając się na wynikach nauk ścisłych, biologicznych i humanistycznych, koncentruje uwagę na stwarzaniu człowiekowi coraz lepszych warunków życia.

Rewolucja naukowo-humanistyczna winna doprowadzić świat do demili- taryzacji psychicznej i fizycznej, ogarniając nie tylko poszczególne narody i społeczności, lecz całą ludzkość i stępiając nienawiść między ludźmi i narodami. W ten sposób przyczynić się powinna do budowania trwałego pokoju.

Oczywiście obwinianie techniki czy technosfery za całe zlo współczesne i kryzysy byłoby nieporozumieniem i nonsensem. Ucieczka od cywilizacji w świat „rousseaulistyczny” jest nierealna. Bez rozwoju techniki nie bylibyśmy w stanie stworzyć zdrowych warunków życia. Nawet nawozy sztuczne i środki chwasto- i owadobójcze mogą być błogosławieństwem, ale wtedy, gdy będziemy umieli się nimi odpowiedzialnie, rozsądnie i precyzyjnie posługiwać i gdy nie będą one spłukiwane z pól. Jednak do rolnika bezpośrednio użytkującego te środki nie docierają w dostatecznej ilości i jakości (czyli formie) informacje o sposobach mądrego i etycznego ich stosowania. Ani telewizja, radio, prasa, ani… ambony nie pełnią tu należytej, a przecież i pożądanej roli. Rolnik wciąż jeszcze nie wie, jak należy chronić ziemię, rośliny, bydło – cały łańcuch troficzny, a więc i samego siebie przed toksynami chemizacji rolnictwa, czynnikami pleśni itp. Tak więc sprawy informacji, oświaty i kultury sprzęgają się tu w jedność,

Z dobrodziejstw techniki nie należy rezygnować, ale sterować nimi umiejętnie, nie na cele bliskie, lecz dalekosiężne. Powinniśmy się przestawić na pozycje non habere sed esse. Pułap pragnień konsumpcyjnych musi zostać ograniczony. Wszechwładne prawo popytu i podaży dzieli przepaść, którą należałoby wypełnić oświatą zdrowotną. Wówczas to np. popyt na alkohol nie będzie motywem zwiększania jego produkcji i podaży: przy czym walki z alkoholizmem nie należy widzieć – bądźmy realistami – tylko w zmniejszaniu jego spożycia, lecz w innym modelu kulturowym konsumpcji oraz zmniejszaniu jego szkodliwości, m.in. dzięki odpowiedniej diecie.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>