Rozmowa lekarza i poety cz. II

Poeta: Jest Pan Profesor gorącym zwolennikiem i propagatorem systemowego widzenia świata i systemowej metodologii. Często dyskutowaliśmy na te tematy. Przemyślenia przywiodły mnie do przekonania, że przecież światopogląd każdego twórcy sztuki musi być w istocie również systemowy! Może działa tu prawo projekcji i identyfikacji – „nasiąknąłem” już ideami Pana Profesora – lecz aktualnie nie wyobrażam sobie twórcy, zwłaszcza literatury, który by nie dysponował jakimś „osobistym”, jednak systemowym właśnie, widzeniem człowieka i świata, widzeniem „scalającym” i jednoczącym, widzeniem, w którym człowiek jest cząstką wszechświata i środowiska oraz zbioru innych ludzi, powiązaną z nimi miliardami nici-relacji na skalach przestrzeni, czasu i wartości krążących w sferze informacji.

Lekarz: Wyjaśniliśmy więc kolejny „punkt styczny” naszych powołań i profesji. Mówię o „powołaniu” i „profesji”, bo zarówno zawód lekarza, jak i sztuka muszą być jednym i drugim, jeśli mają przynosić rzeczywiste i dobre efekty. Medycyna bez powołania, rozumianego jako służba człowiekowi, staje się samocelowym zaułkiem wątpliwym lub nagannym moralnie: bez zawodowego jej opanowania stać się może niebezpiecznym znachor- stwem lub hochsztaplerstwem, wiodącym do cierpień, tragedii i przedwczesnych zgonów. Literatura, poezja bez „powołania” w ogóle nie mogą istnieć, a uprawiane niezawodowo {w sensie: bez osiągniętego mistrzostwa) – pozostaną nieszkodliwą amatorszczyzną lub grafomanią. Ale jest jeszcze jeden bardzo ważny moment. Gdy mówimy o wyobraźni, musimy mieć na uwadze także „wyobraźnię dobra”, czyli wyobraźnię etyczną. Moim zdaniem pisarz musi ją posiadać – przynajmniej na użytek swej twórczości: bez tego, jak uważam, nie może zaistnieć prawdziwa literatura, czego dowody są w historii. Wyobraźnię etyczną musi mieć także lekarz, któremu pacjent powierza wartość najcenniejszą – swe zdrowie i życie: musi ją posiadać uczony, by wiedzę i naukę traktował nie jako cel sam w sobie, ale jako służbę dobru ludzkiemu: by nie tracił czujności i wrażliwości etycznej zarówno w trakcie gromadzenia i pomnażania wiedzy, jak i wtedy, gdy oddaje ją w ręce innych ludzi…

Poeta: Jak wynika z wielu faktów, literatura, w ogóle sztuka, ma w sobie jakąś niejako samoistną moc terapeutyczną – głównie w sferze psychicznej, a za jej pośrednictwem także dla zdrowia fizycznego.

Lekarz: W mojej ponad 50-letniej praktyce zawodowej stwierdzałem ten fakt dostatecznie często, by uznać go za oczywisty: również inni ludzie mojej profesji, chociaż takich nie jest zbyt wielu, uważają podobnie.

Poeta: Dzieło sztuki – nawet jeśli jest wyrazem buntu – tak czy inaczej wynika ze swoistej empatii twórcy wobec świata i ludzi, empatii jako umiejętności „współbrzmienia”, współodczuwania – I w dobrym, i w złym: sztuka z natury rzeczy jest zjawiskiem emocjonalnym: afirmacja lub negacja czegoś są w niej poprzedzone przeżyciem uczuciowym. Nadto empatia, rodząc obopólne zaufanie ludzi, niezwykle sprzyja przekazowi doświadczeń i wiedzy: jest ona również warunkiem prawdziwego partnerstwa.

Lekarz: Poruszyłeś tu problem szczególnie ważny, właściwie fundamentalny. Empatia nie jest, na przykład, wyłącznym czynnikiem powodzenia praktyki lekarskiej, ale jej czynnikiem niezbędnym. Na jednym z posiedzeń Światowej Akademii Sztuki i Nauki, której niegdyś przewodniczyłem, spotkałem filozofa, który zadał mi pytanie: „Co pan uważa za antynomię pojęcia „nienawiści”? Pytanie to zafrapowafo mnie i zastanawiałem się, co mu odpowiedzieć. Wówczas on sam powiedział: „Ja pana rozumiem, pan pewnie myśli, że to miłość. Otóż nieprawda, nie miłość. Na miejsce nienawiści wystarczyłoby wstawić empatię, a świat byłby znacznie lepszy. Pojęcie „miłości” trzeba by więc rezerwować dla psychicznego tła kontaktów erotycznych ludzi odmiennej płci. Empatia natomiast – słusznie określiłeś ją pod względem funkcjonalnym – to poczucie życzliwości, oparte na współ- odczuwaniu, w jakimś sensie wiodące do akceptacji, a nawet afirmacjl drugiego człowieka: poczucie jakże cenne I potrzebne nam wszystkim na co dzień, a nie do zastąpienia w kontaktach lekarz – pacjent. Ale empatia może się zrodzić tylko na kanwie wyobraźni. Dzisiaj zdajemy sobie wyraziście sprawę, że przyszłość ludzkości zależna jest od wyobraźni dobra, nie okrucieństwa i zta. Tylko bowiem poczucie dobra ma moc budowania: nienawiść – nawet w słusznej sprawie – ma wyłącznie moc niszczenia, przeto jej „sity napędowe” wyczerpuję się błyskawicznie, gdy już dokona swego dzieta. Dlatego właśnie w wielu epokach i sytuacjach historycznych ludzie stawali przed dylematami pustki moralnej i pustki na skali wartości, gdy nawet w słusznej sprawie – powodowani nienawiścią – np. zwyciężali przeciwnika.

Poeta: To właśnie jedna z tragicznych cen każdej wojny, nawet obronnej.

Lekarz: Dowiodła tego i ostatnia wojna światowa. Ale, mój drogi, w trakcie naszej rozmowy nasunęła mi się pewna myśl. Los skontaktował mnie najprzód z Tobą, a później – przez Ciebie – z twym „kolegą po fachu” poetą Bogusławem Zurakowskim, zarazem pracownikiem naukowym. I znaleźliśmy wspólny język. Nie traćmy przeto naszego krótkiego życia na bezsensowne, bo nieutrwalone rozmowy, lecz postanówmy przejść do czynu. Poczynając od tego, że spiszemy tę właśnie rozmowę. A dalej – proponuję Ci, byśmy wspólnie napisali książkę zawierającą nasze przemyślenia. Jesteśmy przecież świadomi zarówno celów, jak i krótkości naszego życia oraz potępiamy hasło „Po mnie choćby potop”. Życie każdego człowieka musi byś sensowne, aby sens miało także życie całego rodzaju ludzkiego. Achillesową piętą medycyny jest profilaktyka: samotnie będąc bezsilnym w tej dziedzinie – szukam więc pomocy u ludzi z wyobraźnią.

Poeta: Ta propozycja jest tyleż zaszczytna, co zaskakująca… Co na to powiedzą inni, zwłaszcza w środowisku naukowo-lekarskim? Cóż może poeta w medycynie?!

Lekarz: Tę troskę zostaw mnie. Racjonalne myśli lekarza i myśli poety musiały się spotkać. Kto ma wyobraźnię, ten wie, że poeta leczy ludzi poezją, lecząc, być może, najprzód samego siebie. Ja w tym celu stosuję Inne metody – dane mi wiedzą i praktyką medyczną oraz wykoncypowane samodzielnie. Obaj posiadamy wyobraźnię dobra. Owszem – nie jest praktykowane, by przedstawiciele tak pozornie odległych dziedzin jak medycyna i poezja, nauki przyrodnicze i humanistyka, utrwalali wspólne przemyślenia w postaci książki. Chyba nikt dotąd nie zabiegał o próbę syntezy takich punktów widzenia, ktoś musi więc być pierwszy. Taka forma, nie będąc tradycyjną, będzie innowacyjną, a wynika przecież ze wspólnego celu, jakim jest przetrwanie ludzkości w zdrowiu, dobru i pięknie. Nie wolno nam bać się innowacji. Myślenie innowacyjne jest szczególnym wymogiem współczesności. Nadto postulujemy przecież najszerzej pojmowaną interdyscyplinarność: niechajże ta książka stanowić będzie jej przykład. Toteż nie jest frazesem, że chcielibyśmy – w poczuciu służby społecznej (a i Ty ją pełnisz) – podzielić się naszym spojrzeniem z innymi ludźmi, w przeświadczeniu, że może to służyć dobru jako synonimowi zdrowia, a więc temu, co zapobiega cierpieniom i przedwczesnym zgonom. W społeczności świata, zwłaszcza naszej, w epoce mechanicyzmu przejętego od genialnego Kar- tezjusza, dostrzegamy traktowanie człowieka jako maszyny, którą można manipulować jak rzeczą. Każde działanie ludzi w ostatnich stuleciach nosi piętno uważania za rzeczywistość i akceptowania tylko tego, co zweryfikowano „mędrca szkiełkiem i okiem”. Jednocześnie obserwujemy, że jednym z głównych braków w działalności intelektualnej jest brak wyobraźni i – co więcej – konsekwencja tego braku, która wyraża się m.in. brakiem empatii w stosunkach międzyludzkich. Jesteśmy też świadomi błędów w kształceniu i wychowywaniu młodszych pokoleń, których wyobraźnia – naturalna cecha każdego człowieka – jest coraz bardziej stępiana. Kto może tworzyć wyobraźnię dobra? Właśnie artysta, poeta. Wyobraźnia twórcza jest domeną poetów i wizjonerów, a domeną ludzi nauki jest m.in. sprawdzanie słuszności tych przewidywań, nawet jeśli wydają się irracjonalne: ale ci, którzy je nawet weryfikują, zwykle czynią to w wielkiej tajemnicy, z lęku przed ośmieszeniem.

Poeta: No właśnie – nie obawia się Pan Profesor ośmieszenia współpracą z poetą?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>