Stosunek człowieka do innych żywych stworzeń

Równocześnie budulcowe I energetyczne substancje wszystkich organizmów są w Istocie te same, pochodzą bowiem z tego samego środowiska. Rozpatrzmy inny przykład: tzw. pierścień chlorofilowy, czyli zielony barwnik roślin, dzięki któremu istnieje fotosynteza, zbudowany jest bardzo podobnie do czerwonego barwnika krwi zawartego w hemoglobinie, dzięki czemu krew zdolna jest przenosić tłen. Chlorofil różni się od hemu w zasadzie tym, że tam, gdzie w chlorofilu wbudowany jest magnez – w hemie wbudowane jest żelazo. Wszystkim żywym istotom oddychającym tlenem wspólny jest identyczny enzym, tzw. enzym oddechowy, czyli cytochrom „c”.

Stosunek człowieka nie tylko do innych żywych istot, ale nawet do przedmiotów, różnie uwidacznia się w językach różnych kultur, niekorzystnie – jak można sądzić – dla Europejczyków. Jak twierdzi językoznawca i poliglota Zdzisław Kempf: „Europejczyk od wieków chciał być władcą i posiadaczem. Jakże silny jest u Indoeuropejczyka czasownik mieć, łacińskie habeo, germańskie haben, angielskie have. Japończyk nie lubi mieć, bo w jego pankosmlcznej wizji posiadacz współistnieje z posiadanym przedmiotem, więc „mam konia” to: watakushi wa uma ga aru = ‚ja – koń jest’ (…) Jest to przyrodnicza wizja językowa, wolna od antropocenłryzmu i egostycznej ciasnoty, mianowicie wizja, w której posiadanie jest współ istnieniem”.

Epigoni św. Franciszka uważają, że trzeba kochać każde stworzenie jako dar Boży. Stąd postulat krzewienia zasady, że przyrodę należy traktować jak siostrę, a nie jak niewolnicę. Papież Jan Paweł II wskazuje na potrzebę wielkiego szacunku dla przyrody, jako do czegoś darowanego, ale z pewnością nie po to, by ją zniszczyć, ale rozwijać. W encyklice „Redem- ptor hominis” rolę człowieka wobec przyrody określa się jako rolę szlachetnego „pana” i „stróża”, a nie bezwzględnego eksploatatora (Księgarnia Św. Jacka, Katowice, 1979, s. 30). Człowiek bowiem, jak powiedział chyba Kant, jest „pasterzem bytu”.

Znane i niestety dość powszechne przejawy okrucieństwa wobec zwierząt, zwłaszcza hodowlanych i rzeźnych, zasługują na potępienie i należy się im przeciwstawiać jako anomalii niegodnej człowieka.

To poczucie jedności i braterstwa z wszelkim żywym jakże znakomity znalazło wyraz w „Księdze dżungli” Rudyarda Kiplinga. Jej bohater, Mo- wgli, żyje w pełnej zgodzie z wszelkim żywym, znając i umiejąc wypowiedzieć powszechnie zrozumiałe zdanie: „Ja i ty jesteśmy z jednej krwi”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>